czcionka normalna czcionka +1 czcionka +2
Dzisiaj jest wtorek, 07 luty   
Wyślij kwiaty Wyślij kwaity

Czy żywność ekologiczna jest ekologiczna? 28/07/2009

Czy żywność ekologiczna jest ekologiczna?

Do niedawna żywność ekologiczna była jedynie fanaberią ludzi bogatych. Dziś prawie 10 proc. polskich konsumentów jest gotowych zapłacić za nią nawet o połowę więcej niż za produkty bez przedrostka „eko", by nacieszyć podniebienie warzywami i owocami bez pestycydów. Tylko czy skórka warta jest wyprawki?

Czy zgodnie z hasłem: „Lepiej dla ciebie i dla planety", zyska na tym zarówno nasze zdrowie, jak i klimat oraz środowisko?Czy żywność ekologiczna to nowa nadzieja dla konsumentów, czy raczej wielki kant producentów?
Jeszcze niedawno firmy farmaceutyczne przekonywały, że dla zachowania zdrowia najlepsze są witaminy i antyoksydanty w tabletkach. Margaret Thatcher, była premier Wielkiej Brytanii, zamiast śniadania zażywała porcję tabletek do porannej małej czarnej. Ale to już przeszłość.

Teraz liczy się wszystko to, co naturalne. Żywność ekologiczna ma lepszy smak w porównaniu z żywnością wytwarzaną przemysłowo, ale wpływa również na poprawę samopoczucia - wynika z sondażu przeprowadzonego wśród kobiet w wieku 25-55 lat na zlecenie producentów opakowań SIG Combibloc.

Kobiety kupują żywność organiczną w poczuciu odpowiedzialności za swoją rodzinę. Sądzą, że popierają uprawę zdrowej żywność i humanitarną hodowlę zwierząt. Wołowina „ekologiczna" powinna bowiem pochodzić z hodowli krów swobodnie pasących się na zielonej trawce. Kurczaki nie mogą być trzymane w ciasnych klatkach. Z kolei gęsi muszą biegać i pływać, żeby ich mięso było chude i smaczne. Dzięki temu żywność ekologiczna, choć może wyglądać mniej apetycznie, ma więcej walorów odżywczych - przekonują producenci ekologiczni. Ale czy tak jest naprawdę?

Badania specjalistów z Newcastle University sugerują, że w mleku krów z hodowli ekologicznych jest o 50-80 proc. więcej antyoksydantów. Więcej składników odżywczych mają też zboża, pomidory, ziemniaki, cebula, sałata i kapusta. Podobnie wypadły badania dr Alyson E. Mitchell z University of California. Uczona badała zawartość flawonoidów takich jak kwercetyna i kempferol. Okazało się, że w badanych przez nią pomidorach uprawianych metodami organicznymi tych korzystnych dla zdrowia przeciwutleniaczy było o 79-97 proc. więcej niż w tych samych warzywach pochodzących z upraw przemysłowych.


Do kupowania żywności ekologicznej zachęcają również badania w Polsce. Dr Joanna Sobolewska-Zielińska z Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie twierdzi, że nasze mleko ekologiczne jest smaczniejsze i zawiera więcej wapnia. Tak samo jest z warzywami i owocami. Przykładem jest marchew ekologiczna, która zawiera zdecydowanie mniej szkodliwych dla ludzkiego organizmu azotanów. Ale nie wszystkie badania wypadają tak pozytywnie. Niektóre z nich są sprzeczne, a uzyskiwane wyniki zmienne, zależne od upraw i lat, w których były prowadzone.

Uczeni ze szwajcarskiego Instytutu Rolnictwa Ekologicznego (FiBL) przez 12 lat analizowali jakość owoców uzyskiwanych na poletkach doświadczalnych metodą ekologiczną i przemysłową. Nie udało się wykazać nawet tego, że organiczne jabłka lepiej smakują. Więcej cukru lub kwasów miały w kolejnych latach owoce ekologiczne albo te uprawiane przy użyciu chemii. Po- dobnie wypadły badania analizujące walory odżywcze. Zawartość polifenoli, cennych przeciwutleniaczy, bardziej zależała od zbiorów i badanych gatunków jabłek niż od tego, jakie stosowano metody upraw - ekologiczne czy przemysłowe. Do oceny żywności ekologicznej potrzebne są wieloletnie obserwacje zarówno samych upraw i hodowli, jak też jej wpływu na ludzki organizm. Spór o to może być równie trudny do rozstrzygnięcia, jak batalia o to, czy żywność zmodyfikowana genetycznie jest dobra dla ludzi. Na razie nie ma dowodów na to, że jest szkodliwa. Podobnie jest z żywnością ekologiczną - nie ma wyników badań jednoznacznie wykazujących, że ludzie ją spożywający rzadziej chorują i dłużej żyją. Nie ma tylko wątpliwości co do tego, że ludzie, którzy ją spożywają, czują się lepiej.

Prof. Johannes Kahl z uniwersytetu w Kassel obserwował ochotników, którzy przez cztery tygodnie otrzymywali żywność ekologiczną lub tradycyjną. Ci, którzy byli karmieni produktami organicznymi, wypadli lepiej. Mieli we krwi więcej białych ciałek, rzadziej też cierpieli na bóle głowy i wykazywali lepszą koncentrację uwagi. Kłopot polega na tym, że w badaniach nie można wykluczyć tzw. efektu placebo, gdyż osoby karmione ekologicznymi produktami wiedziały, że otrzymają organiczną żywność.

Sugestia ma ogromne znacznie zarówno w leczeniu, jak i odżywianiu. Lisbeth Johansson z uniwersytetu w Uppsali badała podniebienia 179 osób, które miały sprawdzić, jak smakują pomidory z różnych upraw. Wszystkim najbardziej smakowały oczywiście te pomidory, które serwowano z napisem „ekologiczne", choć pochodziły z upraw „chemicznych". Prof. Gavan Fitzsimons, psycholog z Duke University, badał, co decyduje o tym, że w ogóle chcemy się zdrowo odżywiać. Okazało się, że lubimy się oszukiwać. Okłamujemy się, gdy serwujemy sobie na talerzu sałatę, bo dzięki temu możemy zjeść więcej hamburgerów. Wystarczy nawet widok sałatek w menu, byśmy czuli się rozgrzeszeni z tego, że nie przestrzegamy właściwej diety. Satysfakcjonuje nas samo rozważenie zakupu zdrowych potraw - wykazały badania prof. Fitzsimonsa. Podobnie jest z żywnością ekologiczną. Dla wielu osób stała się ona synonimem statusu społecznego i dobrobytu. Dla takich ludzi nie ma znaczenia to, czy faktycznie jest ona zdrowsza. Nawet nie chcą o tym wiedzieć, by nie psuć sobie dobrego samopoczucia. Nie ma pewności co do tego, czy żywność ekologiczna jest przyjazna dla środowiska. Z badań Instytutu Rolnictwa Ekologicznego wynika, że na ekologicznych polach doświadczalnych w pobliżu Bazylei wegetuje więcej żuków i pająków, a ziemię drąży więcej dżdżownic.

Zbiory są bardziej energooszczędne i wymagają zużycia mniejszej ilości paliw kopalnych. Mimo to trudno w pełni nazwać je ekologicznymi. Wiele bioproduktów nie pochodzi z lokalnych upraw, lecz jest sprowadzanych - i to z odległych rejonów świata: Chin, Republiki Południowej Afryki, Nowej Zelandii i Argentyny. Jeśli zatem żywność ekologiczna chroni glebę, to przyczynia się też do zanieczyszczenia atmosfery. Owoce mogą przebyć samolotami nawet 28 tys. km, zanim znajdą się na straganach lub półkach sklepowych. Nie ma żywności całkowicie pozbawionej sztucznych substancji.

Może ona zawierać środki ochrony roślin, choć jedynie w śladowych ilościach. W Niemczech w ostatnich latach 1 kg owoców i warzyw z upraw chronionych chemicznie zawierał przeciętnie 0,4 mg pozostałości pestycydów, podczas gdy ta sama ilość ekologicznych produktów miała nie więcej niż 0,004 mg środków chemicznych. Ale czy dzięki temu taka żywność jest zdrowsza? Bezpieczną zawartość środków chemicznych określają normy. Dla organizmu człowieka nie ma większego znaczenia to, czy jest ich 0,4 mg, czy jedynie 0,004 mg. Przynajmniej nikt jeszcze nie wykazał, że jest inaczej. Żywność ekologiczna nie jest w pełni organiczna. Jest to nawet niemożliwe.

Według norm Unii Europejskiej musi ona zawierać 95 proc. organicznych składników. Pozostałe 5 proc. to środki konserwujące lub zagęszczające, na przykład przyprawy. Wprowadzono też kategorię żywności określaną jako „wytworzona z wykorzystaniem składników organicznych". Takie produkty muszą zawierać co najmniej 70 proc. komponentów organicznych. W innych produktach mogą być tylko pojedyncze składniki organiczne. Jeszcze większym nieporozumieniem jest tzw. zdrowa żywność. To jedynie chwyt marketingowy, na który daje się nabrać 45 proc. konsumentów.


Żywność ekologiczna tym się różni od „zdrowej żywności", że musi się legitymować odpowiednim certyfikatem (od maja 2004 r. obowiązuje w tej sprawie rozporządzenie Unii Europejskiej o produkcji żywności ekologicznej).
więcej na:www.wprost.pl Numer: 27/2009 (1382)

oprac.KC HappySenior.pl