INDIE-NEPAL -Podróż życia, część III 30/11/-1
NEPAL:
To nieco inny kraj, choć równie egzotyczny. Powietrze tu Å›wieższe, ludzi mniej, nie widać tak wielu żebraków i zdecydowanie jest bardziej czysto. Także jakby bardziej dostatnio, choć teoretycznie to kraj biedniejszy od swego poÅ‚udniowego sÄ…siada.
Mimo, że ruch na drogach jest niewielki, poruszamy siÄ™ znacznie wolniej niż w Indiach. Nawierzchnia jest w fatalnym stanie po ulewnych monsunach, a liczne posterunki wojskowe znacznie wydÅ‚użajÄ… przejazdy. Åšrednio co 20 km nasz kierowca biega z dokumentami do strażniczych budek. OtaczajÄ… nas malownicze, górskie krajobrazy.
Jedziemy wzdÅ‚uż rzeki Trisula, którÄ… bÄ™dziemy później przekraczać na... sÅ‚oniach w czasie fotograficznego safari.
Nie możemy doczekać siÄ™ widoku majestatycznych Himalajów. Mamy szczęście, kiedy nad ranem wyjeżdżamy z uroczej POKHARY na spektakl „zapalenia szczytów". Jest bezchmurnie i niezÅ‚a widoczność. W absolutnej ciszy, peÅ‚ni zachwytu, przez ponad godzinÄ™ obserwujemy wyÅ‚awiajÄ…cy siÄ™ z mroku masywu Annapurny (7219 m) i stożkowaty szczyt Machapuchare (6997 m).
I to niestety nasze jedyne spotkanie „oko w oko" z Himalajami. Jeżdżąc przez tydzieÅ„ po Dolinie Katmandu widzimy jedynie otaczajÄ…ce je wzgórza o wysokoÅ›ci 3 tys. Metrów. MajÄ… Å‚agodne stoki, czÄ™sto sÄ… zalesione i naprawdÄ™ nie robiÄ… wrażania. Dopiero za nimi ukrywajÄ… siÄ™ niebotyczne szczyty. Jestem trochÄ™ zawiedziona.
Podróżujemy po poÅ‚ożonej na wys. 1300 m Dolinie Katmandu, zwiedzajÄ…ce jej najciekawsze miasta. Czasem przystajemy na pierożki „ momo" z nadzieniem drobiowym lub wegetariaÅ„skim oraz pysznÄ… wodÄ… z miodem i sokiem z limonki.
KATMANDU:
Niezbyt Å‚adne nowoczesne dzielnice otaczajÄ… Stare Miasto z centralnym Placem Durbar. To niemal mistyczne miejsce ze Å›wiÄ…tyniami wielu religii, starym PaÅ‚acem Królewskim i domem Å»ywej Bogini Kumari ( maÅ‚a dziewczynka żyjÄ…ca w luksusie i odosobnieniu).
Podziwiamy cudowne okna i drzwi z drewna tekowego, arcydzieÅ‚a sztuki rzeźbiarskiej. MiÄ™dzy Å›wiÄ…tyniami wylegujÄ… siÄ™ „Å›wiÄ™te" krowy, a nad gÅ‚owami fruwajÄ… chmary gołębi. Nieopodal ogromny targ piÄ™knych wyrobów z mosiÄ…dzu i drewna na dÅ‚użej przyciÄ…ga naszÄ… uwagÄ™.
BOUDINATH: Centrum buddyzmu tybetańskiego (lamaizmu).
NajwiÄ™kszÄ… stopÄ™ na Å›wiecie otaczajÄ… mniejsze, wszÄ™dzie Å‚opoczÄ… kolorowe chorÄ…giewki z proÅ›bami modlitewnymi. Jest spokojnie i cicho. WokóÅ‚ piÄ™knie, zabytkowe domy i klasztory buddyjskie. Na balkonie jednego z nich mÅ‚odzi mnisi przyglÄ…dajÄ… siÄ™ nielicznym turystom, a na wszystkich bacznie spoglÄ…dajÄ… z góry „ wszystko widzÄ…ce oczy Buddy".
PASTAN: Dawna królewska stolica i chyba najpiÄ™kniejsze miasto Doliny Katmandu.
Zabytkowe St. Miasto jest szczególnie urokliwe, peÅ‚ne domów z misternie rzeźbionymi okiennicami i drzwiami. Zauroczeni krążymy po wÄ…skich uliczkach dochodzÄ…c do Placu Durbar ze Å›wiÄ…tyniami podobnymi do tych w Katmandu. Jest też PaÅ‚ac Królewski z dziedziÅ„cem poÅ›wiÄ™conym krwawej bogini Kali, dla której zabija siÄ™ zwierzÄ™ta, czego dowodem sÄ… wnÄ™trznoÅ›ci wiszÄ…ce nad drzwiami.
I wreszcie PASHUPATINATH - z hinduistyczną świątynią, miejscem kultu Wisznu , położoną nad świętą rzeką Baghmati.
Tuż obok nas, na specjalnych platformach pÅ‚onÄ… stosy kremacyjne. Idzie procesja pogrzebowa (sÄ… kobiety) i spowite w pomaraÅ„czowy caÅ‚un ciaÅ‚o zostaje zÅ‚ożone na stosie. SÅ‚ychać lament kobiet i modlitwy mężczyzn. Nie czekamy na podpalenie i odchodzimy. Po drodze mijamy niezwykłą parÄ™ - „Å›wiÄ™te małżeÅ„stwo", które z krzykiem gna za nami żądajÄ…c jaÅ‚mużny.
Nazajutrz, kiedy samolot osiÄ…ga swój puÅ‚ap, czeka nas niespodzianka - przepiÄ™kna panorama Himalajów , która na dÅ‚ugo zostanie w mojej pamiÄ™ci.
Ewa z Rzeszowa













Kultura
Polska - podróże




