Kiedy staje się oczywiste, że cele nie mogą zostać osiągnięte, nie dostosowuj celów, dostosuj działania.

Krzyk Urszuli: „Ratuj ją” postawił Stanleya w natychmiastowej gotowości. W Bałtyku topiła się dziewczynka, a on w jednej sekundzie ruszył w stronę morza, rzucił się na falę i wyciągnął ją z topieli. – Już się tak napiła wody, że gdyby przykryła ją następna fala, to nie wiem, czy by jej nie zabrała na wieki – relacjonuje Ula mrożące krew w żyłach wydarzenie. Para z „Sanatorium miłości” w weekend wypoczywała w Gąskach, gdzie cały czas rozpamiętywany jest bohaterski czyn przystojnego emeryta z Mysłowic.
Miłość Urszuli i Stanleya, kuracjuszy siódmego sezonu „Sanatorium miłości”, kwitnie. Choć oboje wciąż pracują, starają się w każdej wolnej chwili przebywać razem. Czasami spędzają ten czas w domu u Uli, czasami podróżują. W czerwcu odwiedzili Szczecin, a potem polecieli do znajomych do Irlandii. W ostatni weekend wypoczywali nad polskim morzem.
– W życiu nic nie dzieje się ot tak – mówi tajemniczo Stanley w rozmowie z TVP.pl. – Zaprosiłem Ulę w góry, ale ona upierała się, że chce poleżeć nad Bałtykiem, przy szumie fal odpocząć i zapomnieć o smutkach, jakie ją ostatnio dopadły.
Zakochani pojechali do Gąsek. Tam spacerowali, jeździli rowerami i plażowali. Na każdym kroku spotykali się z życzliwością wśród turystów. Mieli sporo fanów, nawet wśród młodzieży.
– To było naprawdę bardzo miłe. „Kibicowaliśmy wam cały czas. Jak miło, że jesteście razem” – słyszeliśmy od fanów „Sanatorium miłości”. Ludzie robili sobie z nami zdjęcia. Nawet nastolatkowie, którzy wierzą w miłość – opowiada nam Stanley.

Urszula i Stanley spędzili weekend w Gąskach nad Morzem Bałtyckim. Fot. archiwum prywatne
Gdy w niedzielę w Gąskach wyszło słońce, turyści wyszli na plażę poopalać się, popływać. Niedaleko Uli i Stanleya bawiły się dwie dziewczynki.
– Nawet ostrzegłam je, by odeszły od falochronów. Po jedną, starszą, przyszedł tata i zabrał ją. Młodsza, miała może 7-8 lat, została sama. Ja patrzę, bum, fala ją nakryła. Dziewczynka się przewróciła. Za chwilę przyszła druga fala i była już pod wodą – relacjonuje dramatyczne wydarzenia poznanianka.
Urszula natychmiast zareagowała.
– Krzyknęłam: „Stanley, ratuj ją!”. To wszystko działo się na moich oczach... – emocje Uli wciąż nie opadły. – On szybko skoczył, złapał ją, ona już napiła się wody. Gdyby ją przykryła kolejna fala, to nie wiem, czy morze by jej nie zabrało.
Ludzi na plaży sparaliżował strach i podziw. Wszyscy patrzyli na bohaterstwo Stanleya.
– Stali jak wryci. Wydaje mi się nawet, że matka dziewczynki nie zdawała sobie sprawy, co się działo. On ją podprowadził do mamy. Dziewczynka płakała, pluła wodą – opowiada Ula.

Zakochana para z „Sanatorium miłości” każdą wolną chwilę stara się spędzać razem. Fot. archiwum prywatne
Kuracjuszka z „Sanatorium miłości” podziwia swojego bohatera.
– Gdyby nie Stanley, ta dziewczynka mogła utonąć – stwierdza.
Stanley, choć w dramatycznym momencie potrafił zachować zimną krew, jest poruszony wydarzeniem.
– Wybór wyjazdu nad Bałtyk, a nie w góry, uzmysławia mi, że tak musiało się stać. Topiła się dziewczynka, wszyscy stali. Ula krzyknęła do mnie: „Ratuj ją!”. Stałem do morza plecami, dziecko było już pod wodą po pierwszej fali, a druga już ją zabierała. Widziałem tylko włosy i usłyszałem krzyk Uli. Młoda mama stała jak wryta. Część ludzi nie zdawała sobie sprawy, co się dzieje. Wyciągając dziewczynkę z wody i czując jej rączki tak bardzo mnie ściskające, pomyślałem o swoich wnuczkach i wnukach. O bezpieczeństwie. Ludzie na plażach pamiętają, jak się ubrać, pamiętają o gadżetach, a zapominają o tym, by zapewnić sobie i bliskim bezpieczeństwo – mówi Stanley.
Źródło: https://www.tvp.pl/87745155/sanatorium-milosci-2025-dramatyczna-akcja-ratunkowa-stanleya-z-myslowic
Zaloguj się na Facebooka, by komentować i zobaczyć komentarze