seniorzy
Dzisiaj jest, 28 października 2020
Warszawawww.booked.net
-7°C
Śnieg
A
A
A
close
Dom i ogród
Dom i ogród
Powrót
09.10.2020 / Dom i ogród
Dieta, a kryzys klimatyczny. Co jeść by wspierać planetę?

Postępujący kryzys klimatyczny potęgujący widmo zagrożenia sprawia, że coraz częściej zastanawiamy się, co każdy z nas może zrobić dla planety. Codzienne wybory żywieniowe, jakich dokonujemy przed sklepową półką, mają ogromne znaczenie i to od nas zależy, jaki dzienny ślad węglowy produkujemy. Dieta bogata w mięso, szczególnie czerwone powoduje, że mięsożerca przyczynia się do uwalniania 7 kilogramów CO2 do atmosfery, natomiast osoba wybierająca zbilansowaną dietę bogatą w warzywa, owoce, nabiał oraz jaja produkuje go o ponad połowę mniej. Zatem co kłaść na talerzu, aby faktycznie być eko?  

 

LEPSZA PRZYSZŁOŚĆ DZIĘKI ZMIANIE DIETY

Nie od dzisiaj wiadomo, że to, w jaki sposób się odżywiamy, ma duży wpływ na nasze zdrowie i życie. Postępujące choroby cywilizacyjne tj. nowotwory, choroby wieńcowe, cukrzyca czy otyłość, z którymi codziennie borykają się miliony ludzi na całym świecie, mają związek z nieprawidłową dietą. Dziesiątki badań i raportów pomogły ustalić system żywieniowy, który wspiera zdrowie oraz bezpieczeństwo przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na środowisko naturalne. Warto jednak zaznaczyć, że nie ma jednej, globalnej diety, dobrej dla wszystkich, gdyż każda z kultur ma swoje uwarunkowania, a każda z nacji inne potrzeby, które w ramach dziennego spożycia żywności muszą zostać zaspokojone. Klimatarianizm, czyli dieta dobra dla klimatu i dla nas pozwala wyodrębnić kilka podstawowych zasad, wokół których powinniśmy budować swój jadłospis:
  1. ograniczenie spożycia mięsa, szczególnie wołowiny oraz baraniny,
  2. spożywanie lokalnych i sezonowych produktów,
  3. spożywanie lokalnych i sezonowych produktów.

MNIEJ MIĘSA, A WIĘCEJ ROŚLIN

W opublikowanej niedawno przez Komisję Europejską strategii „Farm to Fork” („Od pola do stołu”) zaproponowano zmodyfikowanie produkcji żywności na terenie UE w celu przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych oraz poprawę zdrowia Europejczyków. Jednym z podnoszonych w niej punktów jest zmiana diety, popularyzacja nowych nawyków żywieniowych i propagowanie ograniczenia mięsa, przy jednoczesnym zwiększeniu spożycia produktów roślinnych. W teorii te założenia są słuszne, a dieta roślinna znacząco lepsza dla planety, niż dieta bogata w mięso. Należy jednak podkreślić, że również w tym wypadku nie bez znaczenia jest to, co ląduje na naszym talerzu. Pewne wybory mogą w nieumyślny sposób przyczyniać się do zwiększania emisji gazów, zamiast ją hamować, gdyż uprawa wielu popularnych warzyw wymaga większego zużycia zasobów naturalnych, niż hodowla drobiu, np. bakłażana, selera, czy ogórków.
Dieta przyjazna klimatowi nie musi oznaczać całkowitej rezygnacji z mięsa. Jeśli chcemy jeść mięso, to częściej sięgajmy po drób, a zrezygnujmy z wołowiny, czy baraniny, gdyż według naukowców z Oxford University 1kg tego mięsa wytwarza, aż 60-70 kg CO2. Sposobem na uzupełnienie ewentualnych braków białka w diecie bezmięsnej lub o ograniczonym jego spożyciu są jaja, gdyż jest to bomba witaminowa i mineralna.
"Jajo 
zaliczane jest do żywności funkcjonalnej, prozdrowotnej, co oznacza, że konsument, który spożywa jaja codziennie, może zapo
biegać rozwojowi wielu chorób cywilizacyjnych, m.in. nadciśnieniu, otyłości, cukrzycy czy chorobom serca. W jednym jaju znajdziemy witaminy A, E, D i K, witaminy z grupy B, zwłaszcza B12, której brak w ludzkim organizmie może przyczyniać się do wielu schorzeń neurodegeneracyjnych. W jaju skrywa się także bogactwo składników mineralnych: fosfor, potas, sód, wapń, żelazo, magnez, miedź, cynk czy selen. Co więcej, częścią lecytyny, która zawarta jest w jaju, jest cholina, a ta jest niezbędna w procesie regeneracji wątroby. Zjedzenie już dwóch jaj dziennie pokrywa całkowicie zapotrzebowanie na tę substancję"

 – mówi Barbara Woźniak, Prezes firmy Ovotek, właściciela marki Zdrovo i Pełnomocnik Zarządu Ferm Drobiu Woźniak.

 
 
JEDZMY LOKALNIE
 
Niezwykle ważne w diecie „dobrej dla klimatu” jest spożywanie lokalnej, sezonowej żywności. Im krótsza droga, jaką jedzenie musiało pokonać na nasz stół, tym mniejszy ślad węglowy wywołany transportem oraz większy zysk dla rodzimej gospodarki. W Polsce mamy to szczęście, że jesteśmy jednym z największych producentów żywności i tak naprawdę wszystkie produkty potrzebne do zaspokojenia potrzeb możemy nabyć u rodzimych producentów. Dlatego, zamiast zajadać się bananami, ananasem czy mango, myśląc o naszej planecie, wybierzmy jabłko, gruszkę czy śliwkę, sprawdzając przy tym kraj pochodzenia. Ograniczmy także awokado, komosę ryżową, tempeh czy halloumi. Wybierając producentów kupowanej przez nas żywności, sprawdźmy informacje dostępne w sieci, tak by dowiedzieć się czy praktykują zrównoważoną produkcję z poszanowaniem surowców potrzebnych do jej wykonania. Skrócenie drogi z pola na stoły ma szansę wprowadzić zdrową dla nas i naszej planety produkcję żywności oraz zmniejszyć jej ślad węglowy. 
"W Grupie Woźniak stosujemy zintegrowany proces produkcji. Z jednej strony wpływa to na utrzymanie wysokiej jakości, a z drugiej każdy etap jest nadzorowany, dzięki czemu ograniczamy straty zarówno w produktach, jak i energii. Zależy nam, aby produkcja, która nie jest obojętna dla środowiska, była zrównoważona i prowadzona zgodnie z najnowszymi wytycznymi. Dlatego stawiamy na najnowocześniejszy park maszynowy oraz w pełni zautomatyzowaną linię produkcyjną, a cały proces odbywa się z poszanowaniem zasobów naturalnych oraz zapobiega ich marnotrawieniu. Odpowiadamy za każdy element produkcji – od przygotowywania paszy, przez stada rodzicielskie kur niosek, wylęgarnie oraz odchowalnie, po jaja konsumpcyjne i do przemysłu, kończąc na logistyce. Każdy produkt uboczny tej produkcji jest dalej wykorzystywany np. pomiot, czy skorupki jaj. Pomiot to świetny dodatek do kompostu i jesiennego nawożenia. Ma wysokie pH, czyli sprawdzi się do odkwaszania gleby. Natomiast sproszkowane skorupki jaj to naturalne źródło wapnia dla psów i kotów karmionych samodzielnie przygotowywanym pożywieniem. Dodanie wapnia do posiłku wyrównuje nadmiar fosforu znajdującego się w diecie, w której podajemy mięso bez kości"

– podkreśla Barbara Woźniak.

STOP MARNOWANIU ŻYWNOŚCI

Marnowanie żywności to problem społeczny, gospodarczy, etyczny i środowiskowy. To nie tylko kwestia wyrzuconego chleba, czy mięsa, to zmarnowanie całego łańcucha rolno-żywnościowego, czyli produkcji, przetwarzania, transportu i przechowywania. Etapy te odpowiadają za 20% emisji wszystkich gazów cieplarnianych do atmosfery. Szacuje się, że w Europie wyrzuca się średnio ok. 179 kg żywności na osobę rocznie, natomiast w Polsce, aż 235 kg. Do koszy najczęściej trafia połowa zakupionego pieczywa oraz 1/3 warzyw i wędlin. Wyrzucony 1kg wołowiny to zmarnowanie od 5 do 10 ton wody koniecznej do jej wyprodukowania, a gnijąca żywność to źródło metanu, który jest 20 razy bardziej szkodliwy od CO2. Jak zauważa Karolina Woźniak, PR Manager w Too Good Too Goo, społecznie zaangażowanej firmy zajmującej się walką z marnotrawieniem jedzenia i niszczeniem środowiska:
"Globalnie 1/3 dobrej do spożycia żywności nigdy nie trafia na nasze stoły, a jest wyrzucana. W każdej sekundzie w koszu
 ląduje 51 ton jedzenia. Gdyby całe zmarnowane pożywienie było krajem, byłoby trzecim co do wielkości emitentem gazów cieplarnianych, zaraz po USA i Chinach, odpowiadając za 8-10% emisji. Produkcja żywności, to także ogromne nakłady surowców naturalnych, w tym wody i energii, która wraz z wyrzucanym jedzeniem idzie na marne. Warto podkreślić, że nawet najlepsze planowanie nie jest w stanie nas przed tym ustrzec, szczególnie w tak niepewnych czasach. Zachowania konsumentów są trudne do przewidzenia, a sytuacja jest bardzo dynamiczna i właściciele gastronomii oglądają kilkkakrotnie każdą złotówkę. Aby ograniczyć marnowanie, a tym samym straty, zachęcamy aby wprowadzić krótszą kartę, zachęcać klientów do brania resztek na wynos, oraz do korzystania z narzędzi, takich jak aplikacja Too Good To Go, która pomaga sprzedać nadwyżki jedzenia, które w innym wypadku by się zmarnowały"

– dodaje Karolina Woźniak.

 
Jednak najwięcej żywności marnuje się w naszych domach...


"Niemal połowa Polaków przyznaje się, że regularnie wyrzuca jedzenie do śmietnika. W koszach, a nie na talerzach, kończy 1/3 wyprodukowanej na świecie żywności. Marnujemy jedzenie, bo możemy sobie na to pozwolić. Żywność jest tania, dostęp do niej mamy przez całą dobę, bo nawet w małych miejscowościach i na wsiach można sklepy są czynne od świtu do nocy, straciliśmy szacunek do ulubionych produktów i jesteśmy bardzo rozkapryszeni. Kupujemy spontanicznie i na zapas. W efekcie w śmietniku przeciętnego Polaka ląduje 235 kilogramów jedzenia rocznie. Ten problem generuje też poważne ubytki w naszych portfelach. Według danych Banków Żywności przeciętna polska 4 osobowa rodzina marnuje w ciągu roku produkty o wartości co najmniej 2500 złotych. Każde wyrzucone jabłko to też strata 70 litrów wody, produkcja kanapki z żółtym serem pochłania niemal 100 litrów wody, a kilograma czerwonego mięsa aż 15 000 litrów”

– podkreśla Sylwia Majcher, ekspertka Zero Waste i autorka książek o niemarnowaniu.

 
Dlatego tak ważne jest robienie przemyślanych zakupów, unikajmy gromadzenia żywności o krótkiej dacie do spożycia, a jeśli się tak zdarzy, starajmy się ją przerobić. Wróćmy do sposobów naszych babć i dziadków – chleb wykorzystajmy na grzanki, owoce można wysuszyć, a warzywa pasteryzować i przechowywać, by umilały nam zimowe dni, letnimi smakami. Dieta przyjazna planecie zakłada maksymalne ograniczenie strat żywności i niedoprowadzanie do jej marnowania poprzez gotowanie w duchu less lub zero waste.
"Kuchnia Zero Waste naprawdę daje solidne pole do popisu, akceptuje brawurę i niesztampowe duety. Nie trzeba gotować w rytmie precyzyjnych przepisów, można łączyć rozmaite składniki i składać z nich wyborne dania. Niemarnowanie w kuchni to droga do ograniczania nadmiaru, z 2-3 produktów bowiem da się stworzyć pełnowartościowy posiłek. Przyda się więc uznanie, że to mniej może gwarantować więcej niż się spodziewamy. Czerstwym chlebem warto zagęścić kremowe zupy, z resztek warzyw zrobić gulasz wzmocniony intensywnymi przyprawami, dojrzałe owoce z sukcesem odnajdą się w puddingu czy koktajlu. Nie marnujmy też potencjału jajek. Ugotowane można przechowywać w lodówce. Dobrze jest dorzucić je do sałatek, będą doskonałym źródłem białka, wymieszane i zmiksowane z jogurtem i chrzanem stworzą gęsty sos, który przyda się do warzywnej czy mięsnej zapiekanki. Nadmiar surowych jajek zawsze warto zamrozić. Koniecznie jednak osobno żółtka i białka. Całego jajka nie ma sensu wkładać do zamrażarki, bo trudno je będzie potem wykorzystać. Rozmrożone białka można ubić i upiec z nich bezę,  z żółtek zrobić krem albo zwykły budyń. Pamiętajmy, że zero waste nie polega na tym, by z każdych obierek robić chipsy i wciąż modyfikować resztki. Celem jest to, by jedzeniowych odpadków produkować jak najmniej. Najlepszy przepis na taki sukces daje rozsądne gospodarowanie zgromadzonymi produktami i troska o nie. Warto zadbać o odpowiednie przechowywanie swoich zakupów. Dzięki takim zabiegom przetrwają znacznie dłużej"

– dodaje Sylwia Majcher.

Zdrowa dieta, dobra zarówno dla nas, jak i dla planety to jeden z tematów poruszanych przy okazji Światowego Dnia Jaja, które w tym roku odbędzie się 9 października. Święto organizowane jest przez International Egg Commission i ma na celu promocję oraz propagowanie wśród konsumentów jaja, jako wyjątkowego składnika zrównoważonej diety. Wśród firm z całego świata przyłączających się do tej inicjatywy Polskę reprezentują Fermy Drobiu Woźniak.
 
Więcej informacji o wydarzeniu pod linkiem:

 

Top

Strona korzysta z plików "cookie" w celu realizacji usług zgodnie z Regulaminem. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce.

Akceptuję